Rejestr strat

Autor: Grzegorz Jędrek, Gatunek: Poezja, Dodano: 21 listopada 2014, 00:04:08

1.

Jego twarda i szorstka skóra, kiedy rozrywa to miasto.

Jej  palce sprawnie płynące po jego napiętych plecach.


Impulsy przepływające po porozrywanych światłach,

płachcie ziemi, które teraz wdzierają się pod paznokcie.


jej usta wbite w skórę i palce zaciśnięte na żebrach

pryskające żarówki i odgłos jak po wybuchu petard:


ta rzeczywistość, którą na próżno próbujesz zebrać.

 

2.

Kończy się ziemia słów – zaczyna proces trawienia.

Jaki pożytek ze słów masz, jeśli już nic nie zmienia

 

kręgosłup spleciony ze słów – maleńka wieża istnienia.

Rzężący potok słów połknięty przez światło krzemienia.


3.

Te proste i ładne historie jak nocny nadmorski bulwar.

sztorm. wiatr od morza. święcąca nad miastem wieża.

 

Te proste i ładne historie jak rzucanie palenia. ucisk

na czaszkę od nerwic, ataki przerażenia. To wszystko

 

to tylko trop - odgłosy czegoś, czego już nie ma.


4.

Ta rzeczywistość, na którą próżno próbujesz czekać:

rejestr płynący po świetle łatwo, jakby to była rzeka.

Komentarze (3)

  • "Po pięknej orgii inwentaryzacja strat?
    Po nocy w kasynie aktywa i pasywa?
    Po dobrej śmierci żmudne zmartwychwstanie?
    Po utonięciu szukanie kolczyka w pościeli?"

  • Cześć, Grzesiu, czytam i czytam, bo to tekst ciekawy, ale zacznę od rzeczy, które mnie męczą: "to", "teraz" i "ta" (jak w "rozrywa to miasto", "które teraz wdzierają" i "ta rzeczywistość"). Słowa wciśnięte po to, by utrzymać brzmienie, pozory rytmu - znam to, byłem tam, piąteczka. Przeczytaj może raz jeszcze bez nich, myślę, że czyta się lepiej.

    Uczucia mieszane co do zapisu: raz litera wielka po kropce, innym razem mała. Przy pierwszym odbiorze czułem się niepotrzebnie rozkojarzony. Potem zacząłem dorabiać ideologię, przy której obstaję, bo co mi zrobisz: rejestr strat, zwłaszcza, gdy jest osobisty, może nie być poprawny, może nie trzymać się kurczowo logiki, może być rozedrgany.

    Co mi się się podoba, to że tekst używa słowa "rzeczywistość" - i się nie wstydzi. Bardzo pojemny rekwizyt, jednocześnie kiczowaty i prawdziwy, płytki i transcendentny, którego ostateczny obraz maluje otoczenie, w tym wypadku cała reszta tekstu.

    Przyznam szczerze, że nie ogarniam w 100%, kim jest ON i ONA z pierwszego punktu rejestru, ale jeśli przystawiono by mi dwururkę do głowy i kazano coś napisać, to napisałbym, że to przekrój rozstania w czterech warstwach.

    Pozdro.

    • . .
    • 22 listopada 2014, 09:15:27

    Trochę to ciężkie przy pierwszym czytaniu - za dużo dane jest do domysłu. Jednak po 2-3 czytaniach przestaje to przeszkadzać i całość sprawia przyjemność. Mnie szczególną przyjemność sprawiają tutaj rymy - choć użyte są dalece nieortodoksyjnie (ale zgodnie z regułami sztuki, bo to przecież elegia jest).

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się